10 czerwca

Dziesiąty czerwca 2017 r. zapadnie dwadzieściorgu uczniom Publicznego Gimnazjum w Janowie Lubelskim głęboko w pamięci. Jaki jest tego powód? Otóż tego dnia wyruszyliśmy na wspaniałą wycieczkę na Maltę. Została ona zorganizowana przez anglistki – panią Marię Widz i Panią Ewę Kulpę. Siedmiodniowy wypad na wyspę na Morzu Śródziemnym to coś, o czym wielu marzyło od dawna, a tylko niewielkiej garstce wybranych udało się zrealizować.

Uczestnicy wycieczki spotkali się o godzinie 15.00 przed restauracją „Cela Cafe”.  Ostatnie całusy, napomnienia rodziców:  by sprawować się należycie i nie sprawiać Paniom kłopotu, by smarować się często kremem z filtrem, by opamiętać o pisaniu sms-ów ….
I wreszcie wyjechaliśmy. Podróż busem upłynęła bardzo szybko, bo planowaliśmy, planowaliśmy, planowaliśmy …

Po 3 godzinach jazdy autokarem wysiedliśmy na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Tam przeszliśmy odprawę, by później wsiąść już do samolotu. Lot minął błyskawicznie, a maltańskie linie lotnicze spisały się znakomicie, umilając nam lot pysznymi posiłkami. Około godziny 1.00  wylądowaliśmy na Malcie, gdzie wsiedliśmy do pojazdów i ruszyliśmy do naszych tymczasowych domów, niestety, nie było czasu na rozejrzenie się po okolicy, dlatego od razu po dotarciu do kwater poszliśmy zmęczeni spać.

11 czerwca

Kolejnego dnia o godzinie 7.00 mieliśmy śniadanie u naszych rodzin, kiedy to mogliśmy trochę poznać ludzi, u których będziemy mieszkać przez kolejne 7 dni. Po posiłku, o 8.00 pojechaliśmy autokarem do portu w Cirkewwa. Tam już czekał na nas statek, którym popłynęliśmy na wyspę Gozo. Po zejściu z promu udaliśmy się do pięknej Bazyliki Ta’ Pinu, odwiedzanej przez licznych pielgrzymów z całego świata, gdzie wysłuchaliśmy maltańskiej Mszy Św. Kolejnym punktem wycieczki był spacer po stolicy Gozo – Victorii razem z cytadelą na wzgórzu, z której roztacza się wspaniały widok na okolicę. Resztę dnia spędziliśmy na przepięknej plaży, kąpiąc się w czystej wodzie i opalając się na gorącym piasku. O 17.00  wróciliśmy do miejsc zakwaterowania, aby wieczorem wyjść wraz z nauczycielami do miasta. Piękne ciche uliczki urzekły nas swoim urokiem. Przez kolejne dni spacerowaliśmy nimi, odkrywając co chwilę to nowe cudowne miejsca.

12 czerwca

Następnego dnia o godzinie 8.00 mieliśmy zbiórkę pod budynkiem Link School. Tam też przystąpiliśmy do testu oceniającego nasz poziom języka angielskiego. Na początku dostaliśmy polecenie, aby opisać swoje miasto  lub nasze poprzednie wakacje (oczywiście w języku angielskim). Kolejnym przedsięwzięciem był test leksykalno-gramatyczny, który składał się z 40 pytań wyboru. Dla niektórych był on trudny, a dla innych – wręcz przeciwnie. Podczas tego testu byliśmy kolejno wywoływani na rozmowę, gdzie odpowiadaliśmy na pytania typu: co lubimy robić w wolnym czasie, gdzie pracują nasi rodzice, jakie sporty uprawiamy itp. Po zakończeniu sprawdzianu mieliśmy krótką przerwę,  podczas której mogliśmy coś zjeść i porozmawiać z osobami innych narodowości, uczęszczające również na ten sam kurs języka angielskiego. Po czasie wolnym otrzymaliśmy wyniki stopnia zaawansowania znajomości języka, a co za tym idzie - przydziału do poszczególnych grup. Następnie udaliśmy się do swoich klas, gdzie zaczęliśmy lekcje. Po ukończeniu lekcji poszliśmy oglądać film pt. Hrabia Monte Christo, którego sceny były kręcone m.in. na Malcie, a następnie udaliśmy się do domów na posiłek. Około 20.00 spotkaliśmy się na plaży,  gdzie spędziliśmy wspaniały wieczór, oglądając zachód słońca i kontemplując cudowne widoki.

13 czerwca

Trzeciego dnia wycieczki czas od godziny 9.00 do 12.00 spędzaliśmy  w szkole. Około 13.00 wyruszyliśmy w stronę stolicy Malty – Valetty. Po oprowadzeniu przez przewodnika po Barrakka Gardens, Pałacu Prezydenckim i Katedrze Św. Jana oraz wysłuchaniu skomplikowanej i jakże interesującej historii tego miasta, mieliśmy czas wolny, kiedy to  mogliśmy coś zjeść, kupić pamiątki albo pospacerować. Zadowoleni i pełni pozytywnych wrażeń wróciliśmy do naszych okolic – Swieqi na obiad, aby później udać się na ogromny plac zabaw, na którym bawiliśmy się jak dzieci, huśtając się i kręcąc na olbrzymich karuzelach.

14 czerwca

Godziny przedpołudniowe tego dnia upłynęły nam na nauce w Link School. Zajęcia polegały głównie na graniu  w „Miasta, państwa” (oczywiście, wszystko po angielsku ;))  i innych grach edukacyjnych. Oprócz tego robiliśmy różne ćwiczenia w książkach, świetnie się przy tym bawiąc. Po zakończeniu zajęć udaliśmy się całą grupą na wyspę Comino, słynącej z roztaczającej się dokoła Błękitnej Laguny. Miejsce to przyciąga każdego roku tysiące turystów krystalicznie czystą wodą. Stamtąd wróciliśmy do portu w Marfa, a na koniec do domów, aby tak jak każdego dnia wyjść po kolacji do miasta i na plażę wraz z nowo poznanymi osobami z Włoch - Marco i Sonią. Wszyscy bardzo polubili tą dwójkę rodzeństwa i z chęcią zabieraliśmy ich wieczorami na spacery.

15 czerwca

Dzień 5 naszej wycieczki do godziny 12.30 wyglądał jak co dzień – śniadanie, zajęcia w szkole. Natomiast od godziny 12.30 do 14 mieliśmy czas dla siebie- mogliśmy pójść do pobliskiej galerii, na spacer, czy najzwyczajniej zostać w domu i leniuchować. Po tym czasie, chętni mogli wziąć udział w grze terenowej „Poszukiwanie Skarbów” zorganizowanej przez szkołę lub spędzić popołudnie z resztą grupy na pobliskiej plaży.

16 czerwca

Przedostatni dzień uczestnicy wycieczki spędzili na rozkoszowaniu się ostatnimi chwilami na plaży, pluskając się w wodzie. Wieczorem pojechaliśmy do średniowiecznego miasta Mdiny, która niegdyś była stolicą Malty oraz do miasteczka Rabat na przedmieściach Mdiny. Wszyscy słuchali historii tego miasta w ogromnym zaciekawieniu, spacerując z przewodnikiem cichymi, wąskimi uliczkami pięknie oświetlonymi latarniami. Po godzinie 22.00 udaliśmy się do domów. Długo nie mogliśmy zasnąć, bo każdy z nas z żalem myślał o nieubłaganie zbliżającym się kresie naszej maltańskiej przygody…

17 czerwca

Siódmy dzień naszego pobytu na Malcie niektórzy spędzili na spacerze wzdłuż bajecznej zatoki, inni robiąc ostatnie pamiątkowe zdjęcia i spędzając czas na zakupach pamiątek w pobliskim Centrum Bay Street. Następnie wszyscy udali się do domów, aby spakować walizki i wyruszyć w drogę powrotną do domu. O 18.25 mieliśmy wylot z lotniska do Polski, a o 21.00 już jechaliśmy do Janowa, oczywiście wstępując po drodze do McDonalda. Podróż autokarem upłynęła na śpiewaniu różnych piosenek. Choć większość wykruszała się, powoli zapadając w sen.  Około 2.00 dotarliśmy do naszych bliskich, którzy z utęsknieniem czekali na nasz przyjazd. Wpadliśmy w ramiona rodziców, opowiadając chaotycznie o wrażeniach ostatniego tygodnia.

18 czerwca

Już w domu. Nareszcie? Chyba nie …. Szkoda, że ta przygoda nie mogła trwać dłużej.

Pola Pituch

  fotogaleria